Przywiązanie, czym jest ?? czy dalszym etapem przyzwyczajenia, czy może formą przyzwyczajenia związaną z emocjami ?? Przywiązujemy się do rzeczy, miejsc, zwierząt, ludzi. Zaskakujące jest to jak jedni potrafią przywiązać się w bardzo szybkim czasie, zaś inni potrzebują na to czasu. Zaskakujące jest to z jaką siłą potrafimy się przywiązać, a gdy ktoś odchodzi, lub gdy np. wyprowadzamy się z danego miejsca, tracimy dla nas ważną rzecz jest nam przykro, smutno, nagle czujemy pustkę związaną z brakiem jednego z czynników.
Zwierzęta, szczególnie psy. Pies to najlepszy przyjaciel człowieka, przywiązuje się do właściciela tak mocno, że czasami nie widzi po za nim świata. Np. pies mojej Babci, kulka xD. Fakt faktem, jej właścicielką jest właśnie Ona lecz ten pies przywiązał się i do mnie. Co bardzo mnie zaskakuje, gdy tylko mnie zobaczy cieszy się jak głupia do sera xD skacze, kreci się mało co czegoś sobie nie zrobi. Babcia zawsze na mnie mówi mama zastępcza. Gdyż gdy gdzieś wyjeżdża, a nie może zabrać ze sobą kulki i my się nią zajmujemy, zawsze siedzi ze mną. Śpi wraz ze mną, z nikim innym nie chce wychodzić. Czasem nawet odnoszę wrażenie, że jest bardziej do mnie przywiązana niż do Babci. Gdy jestem u niej w odwiedzinach, pies zawsze siedzi gdzieś przy mnie lub na kolanach, do babci już nie podchodzi. Nawet jak Babcia przychodzi do nas z kulką, pies jest ze mną.
Kiedyś miałam chomika, Czesław :) słodki, malutki, strasznie hałaśliwy xD ale i tak go kochałam. Miałam go zaledwie rok. Pamiętam jak biegał na plastikowym kółku, które było przyczepione do prawej ścianki klatki (Owa klatka stała na szafce przy drzwiach). Biegał tylko w nocy, nie mogłam przez niego spać, zawsze byłam nie wyspana (w sumie tak czy siak i teraz jestem cały czas nie wyspana; problemy z snem mnie kiedyś wykończą…). Zawsze, go wyciągałam w nocy, skoro i tak nie spałam to trochę się z nim pobawiłam ;) Jednej nocy spadł z całą klatką xD pamiętam to jak dziś. Matka z ojcem zaraz przylecieli, “czemu nie śpię !?” a przecież to akurat nie była moja wina, że chomika tak biegał, że aż zjechał z całą klatką z szafki xD. Któregoś dnia, wstałam rano jak zwykle najpierw sprawdziłam, czy Czesław ma wodę, poruszałam trochę trocinami by wyszedł. Niestety zobaczyłam, że mój chomik jedynie leży sztywno w kącie. Płakałam tydzień. Do dziś mi go brakuję, tego jak gryzł klatkę, jak skrzekał,a gdy podeszłam przestawał (tak, mój chomik skrzekał, gdy ktoś obcy chciał go dotknąć i by zwrócić moją uwagę). Jak biegał po tym cholernym kółku, brakuje mi tego zapachu trocin. Takie mało stworzonko, a jaką pustkę zostawiło po odejściu.
Tak samo z kotką, tyle, że ją musieliśmy oddać, bo okazało się, że mam uczulenie ;( kocham koty, a szczególnie naszą kotkę. Fakt faktem, wredna była nasza flanelka. Różnie ją nazywaliśmy, flanelka, szmata (gdy zrobiła coś nie tak), kici (no tak to tylko ja mówiłam xD ale ja już tak mówię na każdego kota ;D), a nazywała się Kubala xD. Był ślicznym kotem, niby dachowiec, a miała cechy syjama (cała szarawa miejscami biała, ogólnie jasna, czarny ogon, pyszczek i uszy, błękitne oczyka). Zawsze spała u mnie, uwielbiałam gdy mruczała, zawsze leżałyśmy wtulone. Zawsze przesiadywała u mnie w pokoju, to na wersalce, to na panelach gdy było ciepło i słońce gdzieś tam w którymś miejscu ogrzewało kawałek podłogi. Miała te swoje humorki, gdy coś jej nie pasowało wbijała te pazury i to tak ostro wraz z kłami. Wtedy ją wyganiałam, a gdy już zaczęła miauczeć pod drzwiami, no to ją wpuszczałam z powrotem. Była dość zabawna jak bawiła się szklanymi kulkami. Zawsze z nimi latała po tej podłodze jak głupia, a gdy gdzieś jej wpadło nagle panika. I miał, miał, miał… Pamiętam, jak skądś wracaliśmy, gdy tylko usłyszała nasze kroki, jak miauczała. A gdy już weszliśmy, co to była za radość. Brakuje mi jej okropnie, ale cóż alergia. Lekarz powiedział, że po pewnym czasie zacznę się dusić. Matka oczywiście wystraszona i natychmiast trzeba było oddać kota. Znam wiele osób z alergią na koty, biorą leki i jakoś mają dalej koty. Ale no cóż, matki nie przekonam…
Jeśli chodzi o miejsca, nie jestem jakoś specjalnie przywiązana do jakiegoś. Zaś jeśli chodzi o rzeczy, są takie. Do niektórych mam tylko sentyment, z tego powodu mam sporo mogło by się wydawać pierdół w pokoju xD lecz dla mnie te pierdoły, są ważne. Z każdym z nich jest związana jakaś historia, moje wspomnienie, jakaś osoba.
No właśnie, osoby. Jestem przywiązana do paru osób. Nie jest ich zbyt wiele i w sumie uważam, że to dobrze. Mniejszy ból po stracie.
Monika, moja najlepsza i w sumie jedyna najprawdziwsza i najbliższa Przyjaciółka. Znamy się 4 lata, co to jest, tym bardziej, że ten czas tak szybko mija. Lecz pomimo krótkiego czasu, jestem do Niej przywiązana i to bardzo mocno. Wspólna szkoła średnia, przyszłe wspólne studia, praca, życie. Nie wyobrażam sobie, żeby nasz kontakt nagle się urwał. Nie zniosłabym tego.
Tomek, mój najlepszy i najbliższy Przyjaciel płci męskiej. Oczywiście, przyszła wspólna praca i życie ;) Uwielbiam go, jest takim chodzącym oryginałem. Świetny facet, zabawny, potrafi być uroczy, gdy trzeba wspiera, ma ten swój styl. Bardzo inteligenty, przyszła gwiazda rocka ;D Bardzo cenię Jego obecność w moim życiu, przez Niego poznaję masę ludzi. Bez Niego nie było by tak kolorowo ;) przywiązałam się do Niego po jakimś tam czasie, w sumie czasie odpowiednim na poznanie i stwierdzenie, że właśnie potrzebuję Takiej Osoby w moim życiu.
Poznałam Go przez Kornela. No właśnie, świętej pamięci Kornela. Byłam do Niego przywiązana, wręcz zbyt bardzo. Miałam do Niego słabość. Zawsze wiedział co powiedzieć, był również bardzo inteligenty, zabawny, szarmancki, urodzony flirciarz. Miał w sobie takie coś, te ciężkie do określenia coś co przyciąga innych. Tęsknie za Jego towarzystwem, wpadaniem znienacka, jego głosem, włosami xD uwielbiałam się nimi bawić (co również i jemu sprawiało radość). Wystarczy jedna myśl o Nim, a łzy spływają same. Jego śmierć była dla mnie szokiem, wręcz ciosem zadanym od losu. Cholernie bolesnym ciosem, do dziś czuję jak by mi ktoś wydarł kawałek mnie, kawałek duszy (wada przywiązania, ból po stracie…). Poznałam Go przez nk xD zainteresowały mnie Jego rysunki. A miał niesamowity talent, i tak po przez rysunki dodane na nk poznałam wartościowego przyjaciela. Gdzie na początku naszej znajomości spotykaliśmy się zupełnie w innym celu. Ale wyszło co innego i nigdy tego nie żałowałam i nigdy nie pożałuję.
No jak już wpłynął temat związków. Michał <3 mój cudowny Michał, Król mego serca, najgorętszy i najprzystojniejszy Facet na kuli ziemskiej, we wszechświecie. Kocham Go jak nikogo przedtem. Do Niego jestem najbardziej przywiązana. Każda chwila bez Niego jest dla mnie bezsensowną wiecznością. Każdego dnia, czekam na ten jeden moment gdy się z Nim zobaczę. Gdy znów będę mogła Go dotykać, całować, przytulać, patrzeć głęboko w oczy, rozmawiać itd. Jest sensem mego życia, każdym mym oddechem i myślą, wstaję i kładę się do łóżka myśląc o Nim. Uwielbiam Go, calutkiego od stóp po końcówki włosów. Jego charakter, to jak się wypowiada, jak porusza, uwielbiam wszystko co jest z Nim związane. Poznałam go przez Tomka ;D Oni wtedy byli na krwiodawstwie, a ja umówiłam się wtedy z Tomkiem, że spotkamy się abym odebrała od niego film studniówkowy z jego balu. Pamiętam, naszą wspólną rozmowę na gg, jak uznał, że będę wartościową przyjaciółką. Potem wspólne spacery. Zaiskrzyło już tego dnia gdy siedzieliśmy w “sake” po krwiodawstwie. Przy każdej rozmowie, czy spotkaniu ta iskra zwiększała się, aż powstał płomień. Płomień miłości, który 17 kwietnia połączył nasze drogi w jedną, wspólną. <3 !
Przywiązanie, czym jest. Dla mnie jest nicią, która łączy nas z Ludźmi, zwierzętami, miejscami, rzeczami. Nic, która wrasta głęboko w nas, a po rozerwaniu czyt. stracie, zostawia potworny ból i pustkę. Czy przywiązanie jest dobre ?? Dla mnie po części tak, po części nie. Tak, ponieważ przywiązujemy się jedynie do tego, lub tych co jest dla nas ważne. Nie, ponieważ, życie jest okrutne i potrafi odebrać właśnie ten czynnik, który jest dla nas ważny. Wtedy pojawia się pustka, tęsknota, ból… uczucia, nie przyjemne, uczucia, które nas niszczą.